sobota, 4 czerwca 2011

Zielono mi :)

ATC na Wyzwanie SP,  tym razem temat - zwierzęta polne.

Żaby wypatrzyłam w katalogu ze smarami rowerowymi, który przyjechał ze stertą innych śmieci z mężowskiego wyścigu i natychmiast zagarnęłam pod siebie ;-)
Nie musiały czekać długo, bo akurat pojawiło się adekwatne wyzwanie.
Podkleiłam pianką 3D, dodałam embossowane i wytuszowane trawki, podkleiłam wszystkie elementy schodkowo, tak, żeby wystawały "zza kulis".
I dodałam trochę brokatu.
W końcu coś musi się odznaczać, skoro żaby się tak pięknie maskują.























































Przy okazji trudno mi się powstrzymać od pogadanki dydaktycznej.

Wiele z nas ma ogrody. To, czy w naszych ogrodach znajdzie się miejsce dla drobnych zwierząt, zależy w dużym stopniu od nas. Może czasem warto zostawić kopczyk zbutwiałych liści, stertę gałęzi, "rezerwat", choćby najmniejszy, perzu i pokrzyw, kupkę kamieni - nie sprzątać skrupulatnie wszystkiego, co nam nie pasuje do wizerunku "ślicznego ogródka".

Patrzę na ogrody moich sąsiadów..
Kostka brukowa, agrowłóknina, rabaty skrupulatnie wysypane korą lub żwirem, na rabatach iglaki i rododendrony (bo "nie śmiecą"), a właściciele tych "rajów na ziemi" co rusz biegają z opryskiwaczem.
Zabić, zniszczyć wszystko, co nie pasuje. Nie ma prawa rosnąć chwast, nie ma prawa żerować gąsienica. Co z tego, że z gąsienic wyrastają piękne motyle. Niech jedzą liście gdzie indziej, nie w MOIM ogródku....

A u mnie wieczorem latają świetliki.
Tupie jeż, czasem dwa jeże. Czasem małe jeżęta.
W suchej ziemi pod ścianą drążą gniazda pszczoły murarki.
W sierpniu zalatują zawisaki.
Zanim zrujnowano łąkę za naszym płotem, co roku na wiosnę przychodziła żaba wodna, pomieszkać w naszym wielkim  "stawie" (kaster budowlany z pompką obiegową).
Pod stertą kamieni mieszka ropucha, czasem w wielkie upały przychodzi pomoczyć się w wodzie, wtedy się cieszę, że jeszcze jest. Mam nadzieję, że będzie i w tym roku, że nie zatruła się insektycydami, którymi hojnie szafują wszyscy dookoła...

Pochwałę bałaganu w ujęciu Marty możecie przeczytać tutaj.

Pozdrawiam  :)

piątek, 3 czerwca 2011

Ja i... kartka. Różowa.

 .
Dziękuję Wam za wszystkie komentarze motywujące do kontynuacji kartkowania.

Na pewno jeszcze kolejne kartki powstaną, a powód jest - wreszcie mam okazję wykorzystać stemple, które zrobiłam już bardzo dawno temu, a do żadnej pracy dotychczas mi nie pasowały.
Dzisiejsza leci do Galerii Rae na wyzwanie motylowe  i na wyzwanie SP .
Nie wiem, czy się załapie na to ostatnie, bo brak na niej czerwonego elementu, który, nie ukrywam, nigdzie mi nie pasował.
 








































Cudny duży dziurkaczowy motylek trafił do mnie dzięki Offcy (dziękuję raz jeszcze, przepiękny jest ten motyw!), a mały... he he, został wycięty przeze mnie nożykiem craftowym. Bardzo mi tu pasował, a że nie mam tego dziurkacza, więc musiałam sobie jakoś poradzić ;-)
Oba motylki i serduszko potraktowałam brokatem nabytym w pobliskim sklepie z artykułami do paznokci.
Pani dziwnie na mnie patrzyła, widząc moje "łapy ogrodnika", więc jej wyjaśniłam, do czego kupuję :)
Polubiłam zakupy w takich sklepach - mają brokaty w ogromnym wyborze i maleńkich opakowaniach, a mnie coś ostatnio wzięło na brokacenie  :)
Zawijasek oczywiście gizmowy.

A tu już stempel we własnej osobie:















I jeszcze wyszargany ateciaczek, który poleciał do mavee na wymianę "Róże" na Scrapujących Polkach:


































Bardzo się starałam, żeby nie było słodko i "kartkowo". Chyba się udało :)
Tym razem moje stemple są dwa - motyl, który już występował w niejednej pracy - i róże, pokolorowane ecoliną. Tak, tak, jeszcze mnie bierze na kolorowanie stempelków, coś będę musiała z tym zrobić  ;-)
Sęk w tym, że klasycznych stempli do kolorowania nie posiadam, za to ten różany niespodziewanie okazał się całkiem niezły do tego celu  :)


















A album, który zaczęłam jeszcze zimą, leży i kwiczy...

Pozdrawiam :)

wtorek, 31 maja 2011

No i kartka :)

Chyba coś mi się stało.
Dobrego czy niedobrego, to się okaże ;-)
Wzięłam sobie do serca słowa Vivy i... chyba muszę sobie zaprowadzić nowe pudełeczko.
Na kartki  :)))

Zainspirowana fioletowym wyzwaniem na SP wybrałam papiery, skleciłam sztalugę, wykręciłam stado kwiatków wg kursu Sasilli, odbiłam stempel, który wycięłam sobie wieki temu i... zamiast kończyć to, co zaczęłam, zrobiłam poniższy lift z resztek.

Kolejny forumowy lift, tym razem zagraniczny - tej pracy Anny. 
No, zrobiłam po swojemu, zrobiłam, wiem... ;-)




 





































W pracy wykorzystałam ozdobne kółko wycięte dziurkaczem brzegowym, zgłaszam więc też na konkurs w Diabelskim Młynie. A w głowie lęgną się pomysły na kolejne kartki. Koniec świata? ;-)

A teraz szybciutko zajrzyjcie na blog Scrappo , gdzie można wygrać przepiękny dziurkacz MS.
Jeszcze tylko dzisiaj Ada pyta o nasze przydasiowe marzenia :)

Pozdrawiam :)

wtorek, 24 maja 2011

Ja i... kartka?!

A jednak.
Wszystko przez krakowskie scrapowe dziewczyny i sobotnie spotkanie.
Rzadko udaje się na spotkaniach zrobić coś konkretnego, przeważnie kończy się na pogaduchach, oglądaniu prac, zakupach i innych takich. A tym razem dziewczyny w ostatniej chwili rzuciły hasło - robimy lift.
Akurat na forum Scrappassion trwa liftowanie tej kartki Oliwiaen.

Kartki nie są moją mocną stroną. Przyznam się, że zrobiłam w swoim życiu dwie i pół, wliczając tę, którą prezentuję poniżej. Zawrotna ilość, prawda?

Trochę deprymująco na mnie działa konwencja, która nakazuje robić kartki "dla kogoś", "z okazji", do wysłania, na sprzedaż itp. Nie to, co albumy - normalna pamiątka i już. Albo ATC - takie nic, sztuka dla sztuki, jak zechcę, to komuś podaruję, a nie, to leży w pudełeczku albo wisi i zdobi.
A takie kartki - to po co?
Zrobię i będą leżeć, bo kartek ani nie sprzedaję, ani nie wysyłam...

No, ale zrobiłam i oto jest.
Leży sobie :P


 































I jeszcze dwa ateciaczki.
Pierwszy na gazetowe wyzwanie Scrapujących Polek . Błyskawiczny.
Użyłam bazy, która została po jakimś zaplanowanym a niezrobionym ATC i dwóch wycinków z kolorowego pisma, które też swoje odleżały. I ułożyło mi się w takie coś:


































I jeszcze zamierzchłe ATC z wymiany "Ale cyrk"
Tak mi się cyrk kojarzy - rozrywka niedzisiejsza, zakurzona, trochę smutna.
Klaun powstał przez przemalowanie smutnego pierrota z filmowego zestawu Graphic45, a jako nałogowa maniaczka alfabetów stempelki z "cyrkowym" alfabetem miałam w szufladzie.







































A tak poza tym, to nie mam czasu. Morduję :]
Jesienią w moje ręce dostało się takie oto narzędzie , przy pomocy którego plewienie staje się przyjemnością -  eksterminuję więc różne odwieczne chwasty bez opamiętania :)


Pozdrawiam :)

poniedziałek, 9 maja 2011

Rowerowe ATC

Z okazji powrotu do rowerowania. Po latach. Nie pytajcie ilu. :]
I na wyzwanie  Craft Artwork.

Rozpędziłam się i powstały dwa.
Tak mi się zachciało słodkich, dziewczyńskich i koronkowych. Na przekór niedzielnemu jeżdżeniu po błocie i podmokłych łąkach. I wreszcie z przeszyciami, których forma powstała z inspiracji tą pracą Brises.
Na skrzydełku, które mi się ostało po skrzydlatym wyzwaniu, dużo różnego tuszu, glossy  accent i kryształki, tło pryśnięte glimmer mistem.






Drugi trochę bardziej ascetyczny:






Pozdrawiam :)

sobota, 7 maja 2011

Odcinek piąty. Barnsdale.

Po tagowej przerwie wracam do kolejnych odsłon "angielskiej choroby".
Barnsdale Gardens - ogród Geoffa Hamiltona.

Myślę, że wielu spośród zakręconych ogrodników może się utożsamiać z określeniem "pokolenie Geoffa Hamiltona".  Jego programy ( "Świat ogrodów" i "Rajskie ogródki" ) emitowane kilkanaście lat temu przez polską telewizję znacznie poszerzyły horyzonty ogrodnicze, a on sam, obdarzony niezwykłą charyzmą, dla wielu stał się symbolem.
Jako że niemal "od zawsze" nie mam telewizora, zorganizowałam sobie nagrywanie kolejnych odcinków, które potem hurtem oglądałam na pożyczonym wideo, ładując akumulatory na następny sezon. Nic więc dziwnego, że bardzo chciałam zobaczyć na własne oczy ogród, w którym powstawały jego programy, udostępniony po jego śmierci dla zwiedzających.




































Miejsce dla mnie szczególne -  i nie tylko dla mnie - jak widać na zdjęciu żadna z nas nie mogła sobie odmówić zakupienia "relikwii" w postaci zielska z miejscowej szkółki.



































































Kilka szczegółów:










































I jeszcze na koniec dnia odwiedziliśmy Cambridge. Niestety, z powodu później pory tylko bardzo powierzchownie:
































I jak zwykle - po więcej wrażeń z Barnsdale odsyłam na bloga Marty.

Cdn.
Pozdrawiam :)

wtorek, 3 maja 2011

Tik, tak, tag

Ostatni już skrzydlaty tag na wyzwanie Craft Artwork.
Zdjęcie z dzieciństwa, czas zatrzymany.

Czarno-białe amatorskie fotki, właściwie foteczki, w rozmiarze 6x9, z ząbkowanymi brzegami.
Wybrałam jedno, wyblakłe i prześwietlone, tak nierealne, że nie wymagało praktycznie żadnej obróbki.

Wydruk przycięłam, pomalowałam matowym lakierem do decoupage, uzyskując żółtawe przebarwienia, potuszowałam niezastąpionym Walnut Stain. Do tego spatynowane tło i fantastyczny motyl z zestawu stempli Pink Paislee, upolowany u Tusi .





































I strona ostatnia, zamykająca całość:


















































I jeszcze zdjęcie grupowe:

































Az szkoda, że to wyzwanie się już zakończyło. Zabawa była świetna.
Dziękuję, Gurianko :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...