Nieudane ATC, dodajmy.
Brak weny, brak czasu - a miało być tak pięknie, bo to przecież temat piękny. I taki 'mój'. No nic, może następnym razem będzie lepiej.
Temat i wymiana oczywiście w ramach Art Grupy ATC.
A do mnie przyleciała piękna, optymistyczna 'Mandala' od Romy :)
Pozdrawiam :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wymiana. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wymiana. Pokaż wszystkie posty
piątek, 8 maja 2015
niedziela, 5 kwietnia 2015
piątek, 28 lutego 2014
Znów artgrupowo
W lutym ArtGrupa ATC mobilizowała do użycia trudnych wyrazów.
Z ulubionymi (przeze mnie) znakami, charakterystycznymi dla naszej pisanej polszczyzny.
Czyli ó, u, rz, ż, sz i całą resztą.
Z okazji Dnia Zakochanych We Własnym Języku ;-)
Dodatkowo należało użyć jakiejś formy druku - u mnie to maszyna do pisania, uwielbiam. Mam dwie, jedna to Consul w strasznym stanie, druga, prawie-prawie sprawna, to poczciwy Łucznik.
Gdybym miała miejsce, pewnie zaczęłabym je kolekcjonować.
A tak zupełnie serio, to Międzynarodowy Dzień Języka Ojczystego przypada właśnie w lutym, 21.02 - i przyznam, że dla mnie to wyzwanie było znacznie ciekawsze, niż wszechobecne w lutym różowości i serduszka.
Gdyby nie niesprzyjające okoliczności, pewnie zrobiłabym coś jeszcze, bo pomysłów na to ATC pojawiło się kilka. Pomysły zostały w głowie, a realizacji doczekało się tylko to:
Ale z optymistycznym listkowym tełkiem i motylkami nie jest już tak bardzo strasznie ;-)
Cóż, z każdym przydrożnym zielskiem trza uważać ;-)
Drugie ATC poleci na wymiankę o tu, do chanya13
Pozdrawiam :)
Z ulubionymi (przeze mnie) znakami, charakterystycznymi dla naszej pisanej polszczyzny.
Czyli ó, u, rz, ż, sz i całą resztą.
Z okazji Dnia Zakochanych We Własnym Języku ;-)
Dodatkowo należało użyć jakiejś formy druku - u mnie to maszyna do pisania, uwielbiam. Mam dwie, jedna to Consul w strasznym stanie, druga, prawie-prawie sprawna, to poczciwy Łucznik.
Gdybym miała miejsce, pewnie zaczęłabym je kolekcjonować.
A tak zupełnie serio, to Międzynarodowy Dzień Języka Ojczystego przypada właśnie w lutym, 21.02 - i przyznam, że dla mnie to wyzwanie było znacznie ciekawsze, niż wszechobecne w lutym różowości i serduszka.
Gdyby nie niesprzyjające okoliczności, pewnie zrobiłabym coś jeszcze, bo pomysłów na to ATC pojawiło się kilka. Pomysły zostały w głowie, a realizacji doczekało się tylko to:
Szczwół plamisty - czyli Conium maculatum. Inaczej pietrasznik plamisty.
Prawdopodobnie to właśnie sokiem z tej rośliny otruto Sokratesa. Przekazy historyczne podają nazwę 'cykuta', ale opis śmierci filozofa wskazuje właśnie na zatrucie Conium, nie na Cicuta virosa L. (szalej jadowity). Tym bardziej, że w starożytnej Grecji używano właśnie szczwołu do tracenia skazańców.
Brrrr...
Ale z optymistycznym listkowym tełkiem i motylkami nie jest już tak bardzo strasznie ;-)
Cóż, z każdym przydrożnym zielskiem trza uważać ;-)
Drugie ATC poleci na wymiankę o tu, do chanya13
Pozdrawiam :)
środa, 25 kwietnia 2012
Żółto na zielonym
... czyli seria trzech ATC zrobionych na wymianę Scrapujących Polek.
"Wiosenne Kwiaty" - w użyciu ten papier Galerii RAE. Z narcyzami trąbkowymi ;)
Dziękuję Wam też za wszystkie ciepłe komentarze pod adresem moich zmagań z różem i słodyczą :)
Pozdrawiam :)
"Wiosenne Kwiaty" - w użyciu ten papier Galerii RAE. Z narcyzami trąbkowymi ;)
Dziękuję Wam też za wszystkie ciepłe komentarze pod adresem moich zmagań z różem i słodyczą :)
Pozdrawiam :)
wtorek, 20 marca 2012
Zapachowe ateciaki
Kolejna wymianka na Scrapujących Polkach. Temat - "Zapach kobiety".
Tym razem stereotypowo - perfumy.
A, bo naodbijałam sobie kiedyś u Arte takich buteleczek i koniecznie musiałam je wykorzystać. :)
Na polkową wymiankę powstały dwa, trochę różniące się od siebie.
To po lewej poleciało do Belli Helfire, ATC po prawej zostało u mnie.
A przy okazji oba wpasowały się w 27 wyzwanie na blogu scrapki-wyzwaniowo - należało użyć zdjęcia i co najmniej dwóch mediów, a praca nie mogła być layoutem. Użyte media to glossy accent na buteleczkach i napisie "perfume"(podkreśliłam nim słabo widoczny napis w tle), perły w płynie i oczywiście tusz distress do postarzenia brzegów.
I pojedynczo:
Zrobiłam też drugi zestaw ateciaków. Jeden z nich trafi do Arte - jak to nam się czasem zdarza, zrobiłyśmy sobie dodatkową, pozaoficjalną wymiankę. W zasadzie nie powinnam jeszcze go pokazywać, ale jakoś tak bardzo mi pasowało wrzucić całość tematu w jednym wpisie.
A co mi tam, najwyżej Arte się nie spodoba... ;-)
Tym razem użyłam stempla-buteleczki pociągniętej płynnym brokatem i odbitki stempla zrobionego przeze mnie na podstawie rysunku Rosettiego.


Pozdrawiam :)
Tym razem stereotypowo - perfumy.
A, bo naodbijałam sobie kiedyś u Arte takich buteleczek i koniecznie musiałam je wykorzystać. :)
Na polkową wymiankę powstały dwa, trochę różniące się od siebie.
To po lewej poleciało do Belli Helfire, ATC po prawej zostało u mnie.
A przy okazji oba wpasowały się w 27 wyzwanie na blogu scrapki-wyzwaniowo - należało użyć zdjęcia i co najmniej dwóch mediów, a praca nie mogła być layoutem. Użyte media to glossy accent na buteleczkach i napisie "perfume"(podkreśliłam nim słabo widoczny napis w tle), perły w płynie i oczywiście tusz distress do postarzenia brzegów.
I pojedynczo:
Zrobiłam też drugi zestaw ateciaków. Jeden z nich trafi do Arte - jak to nam się czasem zdarza, zrobiłyśmy sobie dodatkową, pozaoficjalną wymiankę. W zasadzie nie powinnam jeszcze go pokazywać, ale jakoś tak bardzo mi pasowało wrzucić całość tematu w jednym wpisie.
A co mi tam, najwyżej Arte się nie spodoba... ;-)
Tym razem użyłam stempla-buteleczki pociągniętej płynnym brokatem i odbitki stempla zrobionego przeze mnie na podstawie rysunku Rosettiego.


Pozdrawiam :)
środa, 15 lutego 2012
Narzędzie doskonałe
...czyli igła.
"Igła" - temat lutowej wymianki ATC na Scrapujących Polkach.
Pobawiłam się w zatapianie w UTEE. Wyszło jak wyszło, w końcu to mój debiut z tym medium.
I tak to bardziej udane poleciało do Muszelii, a na zdjęciu jest moje, bardziej kulawe. Zrobienie zdjęcia tak, żeby było cokolwiek widać, to też była niezła gimnastyka. Żeby było widać coś więcej, niż odblaski, musiałam fotografować pod lekkim kątem - no i wygląda to, jak wygląda.
Ale eksperymenty z zatapianiem w UTEE zamierzam kontynuować :)
A od Muszelii przypłynął do mnie i nieustająco cieszy moje oczy taki oto słodki wielorybek.
Pozdrawiam :)
"Igła" - temat lutowej wymianki ATC na Scrapujących Polkach.
Pobawiłam się w zatapianie w UTEE. Wyszło jak wyszło, w końcu to mój debiut z tym medium.
I tak to bardziej udane poleciało do Muszelii, a na zdjęciu jest moje, bardziej kulawe. Zrobienie zdjęcia tak, żeby było cokolwiek widać, to też była niezła gimnastyka. Żeby było widać coś więcej, niż odblaski, musiałam fotografować pod lekkim kątem - no i wygląda to, jak wygląda.
Ale eksperymenty z zatapianiem w UTEE zamierzam kontynuować :)
A od Muszelii przypłynął do mnie i nieustająco cieszy moje oczy taki oto słodki wielorybek.
Pozdrawiam :)
czwartek, 19 stycznia 2012
Kratkowane zaległości
Czyli bardzo zaległe ATC z listopadowej wymiany na Scrapujących Polkach.
Z samego epicentrum kryzysu małej formy, który mnie dotknął jakiś czas temu i dłuższy czas trzymał.
Miałam nawet go nie pokazywać - gdyby nie to, że ATC powstało w ramach wymiany i w końcu trzeba było się zmusić i pokazać go w "polkowej" galerii, to pewnie by tkwiło na wiecznym zesłaniu w czeluściach dysku.
Ale skoro kryzys chyba ustępuje, to pokażę, trudno.
Temat: "Kratka" - więc kratka na papierze, podkreślona crackle accent, kratkowy stempel odbity na tle i płatkach kwiatka,kratka w motywie klatki. I bardzo dużo perłowej mgiełki.
Za to ja moją parę stanowiła pshoom, od której dostałam takie misterne arcydziełko (zdjęcie pochodzi z bloga autorki):
Koniecznie zajrzyjcie na bloga pshoom zobaczyć tę śliczną szafę w powiększeniu :)
Pozdrawiam :)
Z samego epicentrum kryzysu małej formy, który mnie dotknął jakiś czas temu i dłuższy czas trzymał.
Miałam nawet go nie pokazywać - gdyby nie to, że ATC powstało w ramach wymiany i w końcu trzeba było się zmusić i pokazać go w "polkowej" galerii, to pewnie by tkwiło na wiecznym zesłaniu w czeluściach dysku.
Ale skoro kryzys chyba ustępuje, to pokażę, trudno.
Temat: "Kratka" - więc kratka na papierze, podkreślona crackle accent, kratkowy stempel odbity na tle i płatkach kwiatka,kratka w motywie klatki. I bardzo dużo perłowej mgiełki.
Za to ja moją parę stanowiła pshoom, od której dostałam takie misterne arcydziełko (zdjęcie pochodzi z bloga autorki):
Koniecznie zajrzyjcie na bloga pshoom zobaczyć tę śliczną szafę w powiększeniu :)
Pozdrawiam :)
niedziela, 15 stycznia 2012
Kocia wymianka
Tematem grudniowej wymianki ATC na Scrapujących Polkach były "Koty".
No i chyba jasne, że nie mogłam odpuścić takiego tematu, mimo grudniowego braku czasu i świadomości, że trwa u mnie kryzys małej formy. Zgłosiłam się od razu, a potem długo nie mogłam się zebrać, ale w końcu ATC powstało i nawet jestem zadowolona.
ATC znowu wyszło trochę "artowe" - ostatnio mam ogólnie nastrój na porządkowanie przestrzeni wokół siebie - i chyba wkrada się on niepostrzeżenie do moich prac ;-)
Kryzys małej formy chyba też powoli ustępuje :)
Moją partnerką wymiankową była skrzatka, od której przyleciał do mnie ten fantastyczny i niezwykle pomysłowy ateciak (zdjęcie pochodzi z bloga autorki).
Ateciaczek jest składany, czego na blogu autorki nie widać, a mnie bardzo spodobała się mediowa okładka, dlatego muszę ją Wam pokazać:
Prawda, że jest świetny?
Pozdrawiam
i lecę odśnieżać :)
No i chyba jasne, że nie mogłam odpuścić takiego tematu, mimo grudniowego braku czasu i świadomości, że trwa u mnie kryzys małej formy. Zgłosiłam się od razu, a potem długo nie mogłam się zebrać, ale w końcu ATC powstało i nawet jestem zadowolona.
ATC znowu wyszło trochę "artowe" - ostatnio mam ogólnie nastrój na porządkowanie przestrzeni wokół siebie - i chyba wkrada się on niepostrzeżenie do moich prac ;-)
Kryzys małej formy chyba też powoli ustępuje :)
Moją partnerką wymiankową była skrzatka, od której przyleciał do mnie ten fantastyczny i niezwykle pomysłowy ateciak (zdjęcie pochodzi z bloga autorki).
Ateciaczek jest składany, czego na blogu autorki nie widać, a mnie bardzo spodobała się mediowa okładka, dlatego muszę ją Wam pokazać:
Prawda, że jest świetny?
Pozdrawiam
i lecę odśnieżać :)
środa, 16 listopada 2011
Stemplomania
Nie, tym razem to nie będzie wpis o moich stemplach, będzie o ATC ;-)
Jednym z pierwszych wyzwań na odrodzonym portalu Scrapujących Polek było ATC "Noc".
W tym wyzwaniu z braku czasu (tak, tak - to, że czasami dłubię stemple nie oznacza bynajmniej, że mam go w nadmiarze, jak to sądzą niektórzy) nie wzięłam udziału. Postanowiłam sobie to więc odbić w pierwszej wymiance ATC, gdzie nie było tematu, natomiast wytyczne nakazywały użycie wyłącznie stempli.
Powstały więc aż trzy podobne do siebie, nocne ATC (żeby nie zanudzać, pokazuję tylko dwa, najbardziej różniące się od siebie):
Na tło zrobione za pomocą tuszu i glimmer mistów nastemplowałam moje ukochane ornamenty Pink Paislee.
Motyw - to mieszanka stempli Lost Coast Designs od Ady i absolutnie fantastycznych księżycowych stempli, których odbitki miałam okazję zrobić sobie dzięki Arte .
Do Arte zresztą powędrował jeden z ateciaków - taki obieg materii w przyrodzie ;-)
Drugi trafił w ręce Aniki, od której wraz z ateciaczkiem przyleciała m.in. ta "straszna" karteczka , a ATC Aniki pewnie też niedługo zostanie ujawnione :)
I jeszcze zbliżenie na detale:
Pozdrawiam :)
Jednym z pierwszych wyzwań na odrodzonym portalu Scrapujących Polek było ATC "Noc".
W tym wyzwaniu z braku czasu (tak, tak - to, że czasami dłubię stemple nie oznacza bynajmniej, że mam go w nadmiarze, jak to sądzą niektórzy) nie wzięłam udziału. Postanowiłam sobie to więc odbić w pierwszej wymiance ATC, gdzie nie było tematu, natomiast wytyczne nakazywały użycie wyłącznie stempli.
Powstały więc aż trzy podobne do siebie, nocne ATC (żeby nie zanudzać, pokazuję tylko dwa, najbardziej różniące się od siebie):
Na tło zrobione za pomocą tuszu i glimmer mistów nastemplowałam moje ukochane ornamenty Pink Paislee.
Motyw - to mieszanka stempli Lost Coast Designs od Ady i absolutnie fantastycznych księżycowych stempli, których odbitki miałam okazję zrobić sobie dzięki Arte .
Do Arte zresztą powędrował jeden z ateciaków - taki obieg materii w przyrodzie ;-)
Drugi trafił w ręce Aniki, od której wraz z ateciaczkiem przyleciała m.in. ta "straszna" karteczka , a ATC Aniki pewnie też niedługo zostanie ujawnione :)
I jeszcze zbliżenie na detale:
Pozdrawiam :)
środa, 9 listopada 2011
Portrety
Inchies (czyli cal na cal, jakby ktoś nie wiedział), które powstały na wymianę z anai na nowych Scrapujących Polkach.
Temat: "Portrety".
Wykorzystałam cztery jednakowej wielkości zdjęcia z reklamy kosmetyków.
Znalazłam takie cztery małe foteczki w jakiejś gazecie sprzed kilku lat, zostawionej z jakiegoś_tam_ bardzo_ważnego_powodu. Fotki przetransferowałam na karton uprzednio oklejony gazetą, a potem dodatkowo zmaltretowałam różnymi mediami (tusze, glimmer misty i lakiery). Sama już nie pamiętam, czego użyłam. :)
Od anai dostałam sześć przepięknych, misternych portrecików. Zdjęcia nie oddają ich uroku i głębi. Są naprawdę urokliwe :)
Dziękuję raz jeszcze! :)
Temat: "Portrety".
Wykorzystałam cztery jednakowej wielkości zdjęcia z reklamy kosmetyków.
Znalazłam takie cztery małe foteczki w jakiejś gazecie sprzed kilku lat, zostawionej z jakiegoś_tam_ bardzo_ważnego_powodu. Fotki przetransferowałam na karton uprzednio oklejony gazetą, a potem dodatkowo zmaltretowałam różnymi mediami (tusze, glimmer misty i lakiery). Sama już nie pamiętam, czego użyłam. :)
Od anai dostałam sześć przepięknych, misternych portrecików. Zdjęcia nie oddają ich uroku i głębi. Są naprawdę urokliwe :)
Dziękuję raz jeszcze! :)
środa, 26 października 2011
Październik ma trzy końce
... a przynajmniej trzy końce ma tegoroczny październik.
Koniec własny - i dwa końce scrapowe.
Jeden ostatnio pokazywałam, strasząc przy okazji co poniektórych. ;-)
Dzisiaj drugi - na który czekałam długo. Dwa lata.
I mogę wreszcie napisać z ulgą: kooooooniec!
Wreszcie kooooniec!!!
Dwa lata wlokącej się niemiłosiernie 19 edycji wędrujących albumów na forum Scrappassion dobiegło końca.
Poniżej ostatni, czternasty wpis, do albumu joanx "Imprezowicz" (czyli przepisy na płynne i stałe atrakcje imprezowe).
Jednym z wymogów było utrzymanie jednolitości wpisów - jak dla mnie, wymóg mocno podcinający skrzydła. Cóż, starałam się, jak mogłam...
Nie mogłam sobie jednak odmówić małego "doprawienia" upichconej potrawy ;-)
I nie mogę sobie odmówić kropli goryczy na koniec.
Zaczynając tę wymianę nie byłam jakoś szczególnie do niej przekonana. Ot, dałam się namówić, mimo poważnych wątpliwości.
Uczestniczek było 14. Za dużo, co najmniej o połowę za dużo jak na tak duże przedsięwzięcie.
Po paru tygodniach początkowego entuzjazmu cały zapał z uczestniczek wyciekł jak woda z dziurawego wiadra. Albumy utykały na coraz dłużej, wątek na forum zamierał, część osób zniknęła z netu (były nawet takie, które przestały dawać jakiekolwiek znaki życia, unikając całkowicie kontaktu).
Mój album zniknął - jak się potem okazało, utknął u jednej z osób na 1,5 roku. Miałam szczęście, kilka dni temu dzięki Miszelce udało się go odzyskać i wrócił do mnie z połową wpisów. Cieszę się, że jest ich choć tyle. Mogłam, oczywiście posłać go dalej, ale...
No właśnie. Sama miałam serdecznie dość tej "zabawy", więc niech inni nie czują się w obowiązku robić czegoś, na co nie mają już ochoty.
Z ciekawości zajrzałam do wątków innych tego typu wymian - nasza i tak wyszła całkiem obronną ręką.
Jak do tej pory nikt się nie pokłócił, nie doszło do konfliktów, nikt na nikogo się nie obraził, chyba żaden album nie zniknął na dobre. Jedynie - to część osób zdecydowała, że ich albumy wrócą bez części wpisów, zresztą - jako pierwsza dała przykład prowadząca edycję, obawiając się, że jej album do niej nie wróci.
U nas chyba największym problemem był brak ochoty na ciągnięcie tego dalej - i zapewne różne sytuacje życiowe i osobiste uczestniczek.
Tak czy siak, teraz wiem, że to była moja pierwsza i zarazem ostatnia tego typu akcja. Co innego wymianki jednorazowe - typu ATC czy inchies, co innego akcje typu Projekt Zeszyt, czy Pudełko Kolażowe.
Ale wędrasiom mówimy stanowcze "NIE!" ;-)
Koniec własny - i dwa końce scrapowe.
Jeden ostatnio pokazywałam, strasząc przy okazji co poniektórych. ;-)
Dzisiaj drugi - na który czekałam długo. Dwa lata.
I mogę wreszcie napisać z ulgą: kooooooniec!
Wreszcie kooooniec!!!
Dwa lata wlokącej się niemiłosiernie 19 edycji wędrujących albumów na forum Scrappassion dobiegło końca.
Poniżej ostatni, czternasty wpis, do albumu joanx "Imprezowicz" (czyli przepisy na płynne i stałe atrakcje imprezowe).
Jednym z wymogów było utrzymanie jednolitości wpisów - jak dla mnie, wymóg mocno podcinający skrzydła. Cóż, starałam się, jak mogłam...
Nie mogłam sobie jednak odmówić małego "doprawienia" upichconej potrawy ;-)
I nie mogę sobie odmówić kropli goryczy na koniec.
Zaczynając tę wymianę nie byłam jakoś szczególnie do niej przekonana. Ot, dałam się namówić, mimo poważnych wątpliwości.
Uczestniczek było 14. Za dużo, co najmniej o połowę za dużo jak na tak duże przedsięwzięcie.
Po paru tygodniach początkowego entuzjazmu cały zapał z uczestniczek wyciekł jak woda z dziurawego wiadra. Albumy utykały na coraz dłużej, wątek na forum zamierał, część osób zniknęła z netu (były nawet takie, które przestały dawać jakiekolwiek znaki życia, unikając całkowicie kontaktu).
Mój album zniknął - jak się potem okazało, utknął u jednej z osób na 1,5 roku. Miałam szczęście, kilka dni temu dzięki Miszelce udało się go odzyskać i wrócił do mnie z połową wpisów. Cieszę się, że jest ich choć tyle. Mogłam, oczywiście posłać go dalej, ale...
No właśnie. Sama miałam serdecznie dość tej "zabawy", więc niech inni nie czują się w obowiązku robić czegoś, na co nie mają już ochoty.
Z ciekawości zajrzałam do wątków innych tego typu wymian - nasza i tak wyszła całkiem obronną ręką.
Jak do tej pory nikt się nie pokłócił, nie doszło do konfliktów, nikt na nikogo się nie obraził, chyba żaden album nie zniknął na dobre. Jedynie - to część osób zdecydowała, że ich albumy wrócą bez części wpisów, zresztą - jako pierwsza dała przykład prowadząca edycję, obawiając się, że jej album do niej nie wróci.
U nas chyba największym problemem był brak ochoty na ciągnięcie tego dalej - i zapewne różne sytuacje życiowe i osobiste uczestniczek.
Tak czy siak, teraz wiem, że to była moja pierwsza i zarazem ostatnia tego typu akcja. Co innego wymianki jednorazowe - typu ATC czy inchies, co innego akcje typu Projekt Zeszyt, czy Pudełko Kolażowe.
Ale wędrasiom mówimy stanowcze "NIE!" ;-)
niedziela, 9 października 2011
Warsztatowo
Dawno nic nie pokazywałam, ale to nie znaczy, że nic nie robię. Prace trwają, chociaż nie zawsze scrapowe i wręcz nie zawsze craftowe. Działania prowadzone są intensywnie, a jakże, tylko w "pewnej" odległości od stołu scrapowego, który zarasta... hmmm... nie tyle kurzem, co coraz wyższą stertą różnych rupieci i przydasi. Jeśli już muszę coś na nim zrobić (niekoniecznie scrapowego w dodatku), to odsuwam łokciem naprzykrzające się materiały i robię sobie 20 cm2 miejsca do pracy.
Kilka dni temu zostałam poproszona o zrobienie małej (max 1,5 cm średnicy) pieczątki z logo pewnego stowarzyszenia, która miała posłużyć do stemplowania bloczków na posiłki. Zajęło mi to mniej czasu, niż zrobienie miejsca na stole (metodą wyż/wym.), więc korzystając z okazji wycięłam dla siebie coś nieco większego, na co od dawna miałam ochotę, a wzór leżał przygotowany, nic, tylko odbić i ciąć:
"Maleństwo" ma wymiary 10x15 cm. Motyw ledwo zmieścił się na bloczku, a i tak musiałam "obciąć" kawałek ramki z tej pustej strony. Przy okazji mały konkurs: czy ktoś zgadnie, skąd odrysowałam motyw?
Mała podpowiedź dla ułatwienia: szukajcie wśród materiałów do scrapu :)
Dla autora pierwszej poprawnej odpowiedzi przygotowałam małą nagrodę: stempelek z sową, oczywiście wycięty przeze mnie.
Nie mogę oczywiście nie wspomnieć o efektach Craftshow :)
Jak zwykle: spotkania, gadanie, zakupy, podziwianie prac, brak czasu na wszystko co wymieniłam. Do niektórych stoisk nawet nie podeszłam, w związku z czym wydałam mało, co uważam za ogromny sukces ;-). Obejrzałam wreszcie na żywo fantastyczne skrapy Latarni Morskiej i nieprawdopodobnie pomysłowe wytwory Mrouh.
Od Mrouh dostałam cudowną magnesikową zakładeczkę, o tę:
Największym wydarzeniem były oczywiście warsztaty Finn - "Imagine".
Nie miewam na co dzień oporów przed śmieceniem i paćkaniem, ale to, co odbywało się na warsztatach, było wręcz nieprawdopodobne, zważywszy tempo powstawania prac.
Duży szacun dla Finn za sposób prowadzenia zajęć!
Nigdy wcześniej nie udało mi się zrobić jakiejkolwiek pracy (no, może pomijając ATC), w 3 godziny bez przerw, przymierzania, kombinowania, zmieniania po kilkanaście razy koncepcji i kompozycji, rzucania i wracania. Może nie jest ona zupełnie "moja" (a nawet powiem, że jest w niej bardzo dużo Finn, a mało Nordstjerny), może nie jest dobra kompozycyjnie (a nawet wiem, że nie jest), ale zabawę miałam przednią i na pewno mnóstwo rzeczy wykorzystam w przyszłości.
I na koniec chciałam wszystkich opiekunów (nie właścicieli, bo tego określenia organicznie nie znoszę) kotów, fretek i psów zaprosić na nowe forum poświęcone zdrowemu żywieniu naszych futrzastych podopiecznych.
Zajrzyjcie, poczytajcie - wiedzy, którą tam znajdziecie, nie znajdziecie w reklamie TV ani nie usłyszycie w gabinecie u weta.
Zapraszam do BARFnego Świata :)
Kilka dni temu zostałam poproszona o zrobienie małej (max 1,5 cm średnicy) pieczątki z logo pewnego stowarzyszenia, która miała posłużyć do stemplowania bloczków na posiłki. Zajęło mi to mniej czasu, niż zrobienie miejsca na stole (metodą wyż/wym.), więc korzystając z okazji wycięłam dla siebie coś nieco większego, na co od dawna miałam ochotę, a wzór leżał przygotowany, nic, tylko odbić i ciąć:
"Maleństwo" ma wymiary 10x15 cm. Motyw ledwo zmieścił się na bloczku, a i tak musiałam "obciąć" kawałek ramki z tej pustej strony. Przy okazji mały konkurs: czy ktoś zgadnie, skąd odrysowałam motyw?
Mała podpowiedź dla ułatwienia: szukajcie wśród materiałów do scrapu :)
Dla autora pierwszej poprawnej odpowiedzi przygotowałam małą nagrodę: stempelek z sową, oczywiście wycięty przeze mnie.
Nie mogę oczywiście nie wspomnieć o efektach Craftshow :)
Jak zwykle: spotkania, gadanie, zakupy, podziwianie prac, brak czasu na wszystko co wymieniłam. Do niektórych stoisk nawet nie podeszłam, w związku z czym wydałam mało, co uważam za ogromny sukces ;-). Obejrzałam wreszcie na żywo fantastyczne skrapy Latarni Morskiej i nieprawdopodobnie pomysłowe wytwory Mrouh.
Od Mrouh dostałam cudowną magnesikową zakładeczkę, o tę:
Największym wydarzeniem były oczywiście warsztaty Finn - "Imagine".
Nie miewam na co dzień oporów przed śmieceniem i paćkaniem, ale to, co odbywało się na warsztatach, było wręcz nieprawdopodobne, zważywszy tempo powstawania prac.
Duży szacun dla Finn za sposób prowadzenia zajęć!
Nigdy wcześniej nie udało mi się zrobić jakiejkolwiek pracy (no, może pomijając ATC), w 3 godziny bez przerw, przymierzania, kombinowania, zmieniania po kilkanaście razy koncepcji i kompozycji, rzucania i wracania. Może nie jest ona zupełnie "moja" (a nawet powiem, że jest w niej bardzo dużo Finn, a mało Nordstjerny), może nie jest dobra kompozycyjnie (a nawet wiem, że nie jest), ale zabawę miałam przednią i na pewno mnóstwo rzeczy wykorzystam w przyszłości.
I na koniec chciałam wszystkich opiekunów (nie właścicieli, bo tego określenia organicznie nie znoszę) kotów, fretek i psów zaprosić na nowe forum poświęcone zdrowemu żywieniu naszych futrzastych podopiecznych.
Zajrzyjcie, poczytajcie - wiedzy, którą tam znajdziecie, nie znajdziecie w reklamie TV ani nie usłyszycie w gabinecie u weta.
Zapraszam do BARFnego Świata :)
piątek, 2 września 2011
Słodko-gorzkie ATC
Wracam dzisiaj raz jeszcze, tym razem z ATC.
Na Scrapujących Polkach wymieniałyśmy się tym razem ATC na temat "Słodkie życie".
Moja interpretacja poleciała do iwonakra3:
Do wykonania klosza użyłam folii z opakowania po wykrojniku, dodatkowo potuszowanej alkoholami na brzegach. Panienka z zestawu stempli Parisian Anthology niesie stosik babeczek narysowanych przeze mnie odręcznie i pokolorowanych glimmer mistem - dzięki temu zabiegowi pięknie się mienią, a kolorowanie glimmerem wychodzi nie gorzej, niż distressami czy ecoliną. Na to wszystko został naklejony klosz, przestrzennie, na grubej warstwie glossy accent.
A tu już zbliżenia:
No, trochę mi lepiej.
Z tego ateciaczka jestem bardziej zadowolona, niż z wytworku z poprzedniego wpisu.
Jeszcze muszę pokazać, jakie cudeńka dostałam w tej wymiance od Iwony, ale to jeszcze musi poczekać na światło i fotki :)
Pozdrawiam :)
Na Scrapujących Polkach wymieniałyśmy się tym razem ATC na temat "Słodkie życie".
Moja interpretacja poleciała do iwonakra3:
Do wykonania klosza użyłam folii z opakowania po wykrojniku, dodatkowo potuszowanej alkoholami na brzegach. Panienka z zestawu stempli Parisian Anthology niesie stosik babeczek narysowanych przeze mnie odręcznie i pokolorowanych glimmer mistem - dzięki temu zabiegowi pięknie się mienią, a kolorowanie glimmerem wychodzi nie gorzej, niż distressami czy ecoliną. Na to wszystko został naklejony klosz, przestrzennie, na grubej warstwie glossy accent.
A tu już zbliżenia:
No, trochę mi lepiej.
Z tego ateciaczka jestem bardziej zadowolona, niż z wytworku z poprzedniego wpisu.
Jeszcze muszę pokazać, jakie cudeńka dostałam w tej wymiance od Iwony, ale to jeszcze musi poczekać na światło i fotki :)
Pozdrawiam :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)














































