Wczoraj, po kilkumiesięcznej przerwie, odbyło się wreszcie spotkanie krakowskich scrapownic.
Jak zwykle bywało - było głośno, wesoło i inspirująco. I jak zwykle- było co oglądać :)
Relację fotograficzną zawdzięczamy tym razem Ludce.
Do małej tradycji należy spotkaniowa wymianka ATC.
Po tak długim odwyku należało się nachapać ateciakowo za wszystkie czasy ;-) - stąd zostały rzucone aż trzy tematy -"Luty", "Kraków" i "Sarkazm".
Moje interpretacje:
Kraków.
To ATC powstało jako pierwsze, dlatego pewnie wybrałam dość pracochłonną technikę. Pobawiłam się w wycinanie i przestrzenne nakładanie kolejnych warstw z tego samego obrazka, podklejając elementy na kartonie i na piance dystansowej.
Luty:
Tło miałam częściowo przygotowane wcześniej - do jakiegoś wyzwania, na które (oczywiście) nie zdążyłam.
Dodałam tylko lodowatą warstewkę UTEE i nakleiłam napisy oraz przestrzenne elementy (śnieżynki ze Scrappo, oprószone białym embossingiem).
Na koniec zostawiłam sobie "Sarkazm" - robiony szybkościowo po nocy.
Ale nie tylko z tego powodu zrezygnowałam z cyzelowania formy.
Takie małe "powielaczowe" deja vu...
Stemple - wpasowały mi się idealnie w potrzeby - oczywiście ze Scrappo .
A Scrappo do 19 lutego zaprasza do udziału w akcji "Podaruj światełko osobie w depresji".
Szczegóły tutaj.
Pozdrawiam
niedziela, 5 lutego 2012
piątek, 3 lutego 2012
Przypadek?!
Był sobie scrap.
Zielony.
Przygotowany sporo wcześniej dla Galerii RAE.
Był sobie post - naturalna konsekwencja powstania scrapa. Post wisiał sobie przygotowany do wysłania, czekając na publikację, z nadanym wcześniej tytułem.
Tytuł, oczywiście - "Zielono mi".
Post miał pojawić się wczoraj, zaraz po publikacji na blogu Galerii.
Nie pojawił się, bo padł internet i zamiast wieszać posta, poszłam spać.
Budzę się rano i co widzę?
To.
:D :D :D
Znów Helmingham Hall.
O tym ogrodzie pisałam już tu.
Tym razem layout - pora na kolejny scrap na papierach Galerii RAE.
Znów ogrodowo - na przekór zimie, która postanowiła najwyraźniej nadrobić zaległości. A ja po raz kolejny ( i na pewno nie ostatni) zapraszam do świata zielonych marzeń :)
Tak, to ta sama ławeczka, co na tym layoucie - tutaj w całej swej romantycznej okazałości.
Ten sam tytuł scrapa i takie same literki były już tu - to już nie przypadek, to celowe działanie.
To wszystko się ze sobą wiąże.
Mimo, że już dawno powstał z tego wyjazdu album, wciąż wracam do tych miejsc, do tych klimatów, do tych motywów.
Szczegółowy opis i materiały - jak zwykle - na blogu galeriowym.
Tutaj tylko króciutko.
Papierki - jak zwykle poddane przeróbce.
Kto w zielonych kropkach na zielonym tle rozpozna ten papier?
Dużo tuszu, koronek i stempli, m.in. koronka od Rae, fantastyczny wiciokrzew od Crafty Individuals i trzy mojej roboty: szachownica, pismo gotyckie i ramka z gryfem. I holtzowe bilety, od których już chyba jestem uzależniona ;-)
Zapraszam do oglądania :)
I detale:
Zaznaczam, że oba scrapy i oba tytuły postów powstały zupełnie niezależnie od siebie, obie z Arte nie miałyśmy pojęcia o powstających u tej drugiej pracach :)
Pozdrawiam :)
Zielony.
Przygotowany sporo wcześniej dla Galerii RAE.
Był sobie post - naturalna konsekwencja powstania scrapa. Post wisiał sobie przygotowany do wysłania, czekając na publikację, z nadanym wcześniej tytułem.
Tytuł, oczywiście - "Zielono mi".
Post miał pojawić się wczoraj, zaraz po publikacji na blogu Galerii.
Nie pojawił się, bo padł internet i zamiast wieszać posta, poszłam spać.
Budzę się rano i co widzę?
To.
:D :D :D
Znów Helmingham Hall.
O tym ogrodzie pisałam już tu.
Tym razem layout - pora na kolejny scrap na papierach Galerii RAE.
Znów ogrodowo - na przekór zimie, która postanowiła najwyraźniej nadrobić zaległości. A ja po raz kolejny ( i na pewno nie ostatni) zapraszam do świata zielonych marzeń :)
Tak, to ta sama ławeczka, co na tym layoucie - tutaj w całej swej romantycznej okazałości.
Ten sam tytuł scrapa i takie same literki były już tu - to już nie przypadek, to celowe działanie.
To wszystko się ze sobą wiąże.
Mimo, że już dawno powstał z tego wyjazdu album, wciąż wracam do tych miejsc, do tych klimatów, do tych motywów.
Szczegółowy opis i materiały - jak zwykle - na blogu galeriowym.
Tutaj tylko króciutko.
Papierki - jak zwykle poddane przeróbce.
Kto w zielonych kropkach na zielonym tle rozpozna ten papier?
Dużo tuszu, koronek i stempli, m.in. koronka od Rae, fantastyczny wiciokrzew od Crafty Individuals i trzy mojej roboty: szachownica, pismo gotyckie i ramka z gryfem. I holtzowe bilety, od których już chyba jestem uzależniona ;-)
Zapraszam do oglądania :)
I detale:
Zaznaczam, że oba scrapy i oba tytuły postów powstały zupełnie niezależnie od siebie, obie z Arte nie miałyśmy pojęcia o powstających u tej drugiej pracach :)
Pozdrawiam :)
środa, 25 stycznia 2012
Odcinek siódmy. Helmingham Hall.
I to już ostatni ogród w trakcie tamtej wyprawy.
Helmingham Hall
(po szczegóły jak zwykle - klik do Marty), ogrody na terenie starej posiadłości.
Zamek z fosą, rozległe tereny parkowo-leśne, w oddali stadami biegające "deery" - takie trochę nierealne klimaty. I otoczony murem ogród o klasycznym układzie rabat, z warzywnikiem w centralnej części.
Dla mnie - najpiękniejsza część tych ogrodów, choć bynajmniej nie najstarsza.
Ale wcześniej - wizyta w szkółce i spełnienie kilku ogrodniczych marzeń. A szkółka również warta obejrzenia - co zaowocowało małą sesyjką fotograficzną i oczywiście dwiema stronami albumu:
Kilka szczegółów:
A to już Helmingham Hall:
I znowu szczegóły:
Ale to jeszcze nie koniec.
Trzeba jeszcze zapakować nabytki i zrobić coś z czasem do odlotu:
Ostatni szczegół, czyli lista nabytego zielska:
Jeszcze tylko odwłok:
I to już wreszcie, naprawdę, definitywny ...
Pozdrawiam :)
Helmingham Hall
(po szczegóły jak zwykle - klik do Marty), ogrody na terenie starej posiadłości.
Zamek z fosą, rozległe tereny parkowo-leśne, w oddali stadami biegające "deery" - takie trochę nierealne klimaty. I otoczony murem ogród o klasycznym układzie rabat, z warzywnikiem w centralnej części.
Dla mnie - najpiękniejsza część tych ogrodów, choć bynajmniej nie najstarsza.
Ale wcześniej - wizyta w szkółce i spełnienie kilku ogrodniczych marzeń. A szkółka również warta obejrzenia - co zaowocowało małą sesyjką fotograficzną i oczywiście dwiema stronami albumu:
Kilka szczegółów:
A to już Helmingham Hall:
I znowu szczegóły:
Ale to jeszcze nie koniec.
Trzeba jeszcze zapakować nabytki i zrobić coś z czasem do odlotu:
Ostatni szczegół, czyli lista nabytego zielska:
Jeszcze tylko odwłok:
I to już wreszcie, naprawdę, definitywny ...
Pozdrawiam :)
sobota, 21 stycznia 2012
Odcinek szósty (tak, tak, nie mylicie się). Sissinghurst.
Robię porządki, bo niedługo mikrojubileusz na blogu ;-)
Zwłaszcza że bardzo dawno temu zrobione zdjęcia czekają na publikację na dysku, więc muszę się w końcu zmobilizować.
Kolejna, tym razem bardzo długa, część "albumu mojego życia". ;-)
Sissinghurst.
Jak do tej pory - najpiękniejszy ogród, jaki widziałam.
Genialna kompozycja stworzona przez niepospolitą wyobraźnię Vity Sackville-West.
Co z tego, że mało w nim tak pożądanych przez ogrodników-kolekcjonerów "rarytasów", że nie jest ( jak wiele innych) małym ogrodem botanicznym - ogród Sissinghurst jest wizją artystki, nie musi podobać się każdemu...
Co ja się będę rozpisywać, zapraszam najpierw (koniecznie najpierw, chociaż tam też dużo treści i zdjęć) na spacer po ogrodzie okiem Marty, a zaraz potem na moje albumowe interpretacje.
I pojedynczo:
Mam nadzieję, że "okno widokowe" wycięte w stronie jest choć trochę widoczne?
Fotek jest dużo, bo temu szczególnemu ogrodowi poświęciłam cztery pełne strony i cztery przekładki, a i tak zdjęć, które chciałabym utrwalić w albumie, jest znacznie więcej.
Na szczęście część z nich jest autorstwa Marty, więc możecie je obejrzeć w wersji oryginalnej na jej blogu.
I jeszcze na domęczenie kilka detali.
Napis wycinany przeze mnie nożykiem i mediowany intensywnie - tak, robiło się takie rzeczy, a teraz na łatwiznę: wykrojnik i jazda korbką ;-)
I dwa stempelki, oczywiście mojej roboty, w zbliżeniu:
Jeszcze nie koniec, niestety; ale na dzisiaj pozdrawiam ;)
Zwłaszcza że bardzo dawno temu zrobione zdjęcia czekają na publikację na dysku, więc muszę się w końcu zmobilizować.
Kolejna, tym razem bardzo długa, część "albumu mojego życia". ;-)
Sissinghurst.
Jak do tej pory - najpiękniejszy ogród, jaki widziałam.
Genialna kompozycja stworzona przez niepospolitą wyobraźnię Vity Sackville-West.
Co z tego, że mało w nim tak pożądanych przez ogrodników-kolekcjonerów "rarytasów", że nie jest ( jak wiele innych) małym ogrodem botanicznym - ogród Sissinghurst jest wizją artystki, nie musi podobać się każdemu...
Co ja się będę rozpisywać, zapraszam najpierw (koniecznie najpierw, chociaż tam też dużo treści i zdjęć) na spacer po ogrodzie okiem Marty, a zaraz potem na moje albumowe interpretacje.
I pojedynczo:
Mam nadzieję, że "okno widokowe" wycięte w stronie jest choć trochę widoczne?
Fotek jest dużo, bo temu szczególnemu ogrodowi poświęciłam cztery pełne strony i cztery przekładki, a i tak zdjęć, które chciałabym utrwalić w albumie, jest znacznie więcej.
Na szczęście część z nich jest autorstwa Marty, więc możecie je obejrzeć w wersji oryginalnej na jej blogu.
I jeszcze na domęczenie kilka detali.
Napis wycinany przeze mnie nożykiem i mediowany intensywnie - tak, robiło się takie rzeczy, a teraz na łatwiznę: wykrojnik i jazda korbką ;-)
I dwa stempelki, oczywiście mojej roboty, w zbliżeniu:
Jeszcze nie koniec, niestety; ale na dzisiaj pozdrawiam ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)

















































