sobota, 9 marca 2019

Debiut-niedebiut

Czy Wy to widzicie?!

Zostałam testerką.
Tak, taką wariatką, co się porywa na wydzierganie sweterka w trzy tygodnie*.
Żadne tam slow-knitting, dylematy decyzyjne, odleżyny koszykowe, 128 próbek, tygodnie przekładania i odkładania.
Nie, żebym się tak od razu poddała, moje dziewiarskie jestestwo próbowało walczyć. A bo może coś ufarbuję, a spróbuję połączyć coś z zapasów, a to może jednak dokupię moherek i połączę z taką jedną zieloną nitką, co to leży i czeka...


Otóż dokupiłam, z zamiarem połączenia.
Piękny moherek od Agnieszki z 7oczek, tylko po to, żeby podjąć szybka decyzję: ROBIĘ PIÓRKOWY, przecież nie można tak pięknej zieleni 'zadusić' inną nitką !

Piórkowy.

No to teraz już wiecie, kto jest autorką wzoru.

Jak "piórkowy", to nie może być nikt inny, jak tylko Dorota - Knitolog w podróży (ostatnio głownie tutaj, a szkoda, bo wolałam bloga)
Niezwykle twórcza dziewiarka, która zaraziła ideą moherkowych sweterków pół polskiego internetu. A drugie pół się opiera, tak jak ja ;-), ale do czasu, bo piórkowe i tak wygrają.



Wzór Rice Field autorstwa Doroty Morawiak-Lichoty został właśnie opublikowany na Raverly, gdzie możecie go zakupić. To taki niby-oversajzik, dla tych, co lubią trochę luźniej, ale bez przesady. Lekko obniżona pacha, luźniejszy, okrągły karczek i duża możliwość modyfikacji korpusu wg własnych upodobań. W wersji podstawowej (zgodnie z wzorem) lekko taliowany, u mnie powstał wariant o linii A.


Dziergało się go błyskawicznie i bardzo przyjemnie. Wzór rozpisany bezproblemowo, prowadzi jak po sznurku. Co istotne dla wielu dziewiarek - jest wersja polska. I tu uwaga: Dorota przyjęła bardzo fajny, moim zdaniem, system: część opisowa jest w języku polskim, natomiast skróty konsekwentnie "międzynarodowe", standardowe, tak jak we wszystkich wzorach angielskich. Nie musimy się więc zastanawiać "co poeta miał na myśli" - jak skrót mówi jednoznacznie że "k2tog", to dwa prawe razem skierowane na prawo, a "ssk" - to na lewo. I nie ma wątpliwości. A jak ktoś nie wie, to wpisuje skrót w google (z dopiskiem 'continental') i już ma dziesiątki instrukcji i filmików, słowniczki dziewiarskie angielsko-polskie, wszystko gra i buczy ;-)



A wracając do samego sweterka: moja wersja jest leciutka, prześwitująca, z pojedynczej nitki.
Taka zwiewna, wiosenna chmurka do narzucenia na cienki top. A przy tym zaskakująco grzeje, jak na taką cieniznę. Zużyłam nieco ponad 700 m włóczki, niecałe 2 motki (motki Silk Mohair Lace są 50-gramowe, po 420 m w motku), w kolorze Rivendell.
Jak na nitkę ręcznie farbowaną przystało, potrafi zaskoczyć - tym razem niespodzianką były piękne wyraziste paseczki na plisie dekoltu i ciemniejsza smuga na plecach. Taki urok :)


I jeszcze obowiązkowe zdjęcia wieszakowe:





Teraz czekam na pełnię wiosny, żeby móc go nosić :)

A skąd ten "niedebiut" w tytule?
A stąd, że tak naprawdę to mój trzeci test, ale pierwszy opublikowany. Nawet nie mogę napisać, że miałam tremę ;-)

Pozdrawiam Was prawie wiosennie, z przebiśniegami, krokusami, wawrzynkiem, pierwiosnkami i seslerią Heufflera :)



[Zdjęcia autorstwa mojego męża]

*) Tak, wiem, że są dziewiarki, które taki drobiazg potrafią machnąć w tydzień albo i krócej. Ja nie potrafię i zupełnie nie mam potrzeby rywalizować w tempie dziergania.

8 komentarzy:

  1. Piękny wyszedł! I ta wersja w literkę A bardzo mi się podoba, bo podkreśla jego zwiewność.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!
      Od jakiegoś czasu lubię taką formę i jest mi w niej bardzo wygodnie, więc jeśli tylko mogę, to dodaję chociaż kilka oczek w korpusie.

      Usuń
  2. Co tu dużo pisać, prześliczny!!! Kolor idealny dla ciebie! No i ta stylizacja, letnio-wiosenna świetnie gra z fasonem i lekkością włóczki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Kolor tak bardzo "mój", że często sięgam po niego całkiem podświadomie - np. kupując nie pamiętam, że już go mam 😉
      A teraz dodatkowo doszła tęsknota za wiosenną zielenią 😀

      Usuń
  3. Jak Ci ładnie w takiej zieleni! Niesamowicie Ci pasuje - kolor, krój i wzór :)
    Polskie tłumaczenie i skróty międzynarodowe to moje podejście od zawsze, bardzo je pochwalam - uczy na polskim wzorze tych wszystkich "strasznych" rzeczy, co ułatwia później start w anglojęzycznym dziewiarskim świecie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję - tak naprawdę to ten odcień zieleni jest tym najbardziej ulubionym i bardzo lubię go łączyć z chłodniejszymi odcieniami. I pewnie gdybym się nie pilnowała, to miałabym same zielone rzeczy, ale staram się wychodzić poza te granice.
      A angielskie skróty bardzo, ale to bardzo ułatwiają życie - przed "erą Raverly" nigdy nie korzystałam z gotowych wzorów, lektura opisów w polskich gazetkach przyprawiała mnie o dreszcze i wolałam kombinować sama albo dziergać jakieś prościzny. Dopiero kontakt z angielskimi wzorami to zmienił i teraz bez oporów dziergam z gotowych projektów, ucząc się przy tym mnóstwa nowych rzeczy :)

      Usuń
  4. Witaj. Zaraziłaś mnie i wzorem i włóczką! I stylizacjami.Fazę zieleni mam za sobą, ale swego czasu wszystko miałam zielono zielone.
    Podziwiam i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję :)
      Włoczka jest piękna, bardzo polecam farbowania Agnieszki - to mój drugi sweterek z 7-oczkowej farbowanki. Wzór też polecam oczywiście - mnie zauroczył na etapie prototypu Doroty, jak przymierzyłam, to nie chciałam już zdejmować (z tej samej włoczki był robiony). A zielenie są piękne, zawsze do nich wracam, nawet po dłuższej przerwie :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...